igračke (Puna verzija)

Forum >> [Obiteljski život] >> Igre, brojalice, pjesmice



Poruka


tina0310 -> igračke (24.10.2010 9:02:50)

mi smo tek ušli u 5mj,zanima me čime se sve možemo igrati[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/zmeden.gif[/image]
zvečke su nam postale dosadne,kese su nam najbolje u posljednje vrime[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/smiley36.gif[/image]




inna -> RE: igračke (24.10.2010 9:06:55)

vrećice znaju biti opasne tako da ga imaj pod nadzorom dok šuška. Probaj sa onom dekicom šta ima igračke iznad. Sad se pretpostavljam već okreće, znači sve igračke koje će ga poticati da se okreće na bok, trbuh i obrnuto. Sve što je šareno, šuška, pjeva, ispušta zvukove...




barbiegirl -> RE: igračke (24.10.2010 9:08:37)

Ako mu daješ vrečice obavezno napravi čvor na njima (da ih nemože staviti na glavu)




pincirotvajler -> RE: igračke (24.10.2010 9:08:50)

flašica s malo vode unutra-nama je boca jane od 2mj najdraža igračka[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/smiley36.gif[/image]
daljinski,kalkulator,balon,joystick[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/smiley1.gif[/image]
a baš od igračaka nešt sa zvukovima svakako




BUMBI -> RE: igračke (24.10.2010 9:10:34)

D je obožavo neku bočicu u koju sam stavila neku tjesteninu ili bilo šta da lupka i super[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/bravo.gif[/image][image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/bravo.gif[/image]




mlada mama -> RE: igračke (24.10.2010 10:15:24)

Nama je bila fora ona dekica za igru  od chicca http://www.chicco.hr/ProductDetails/99/pgoid/be750c8d-ee1a-44e1-859e-d6c1bdde685a/lang/Croatian/Podlozak-za-igru---suma--3-mj.wshtml. ili oni gymovi-lezaljke s visecim igračkama...,a od "domačih" bočica od bio aktiva i unutra riža,vrečica, one vrečice s balončićima sto  puckaju[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/smiley36.gif[/image] poslije i štipaljke i tako




mariola -> RE: igračke (24.10.2010 10:34:49)

Moj T se od trećeg do šestog-sedmog mjeseca uživao igrati s ovim.
[image]http://babble.com/CS/blogs/droolicious/51dF5rrfrwL._AA280_.jpg[/image]




Nika 24052006 -> RE: igračke (24.10.2010 15:55:00)

Ines je malo starija,ima 5 i pol mj,i najzanimljivije joj je sve što može srušiti[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/smiley36.gif[/image]..Dijete uživa rušeći i bacajući sve pred sobom.Sad onako polusjedi,pa joj stavim igračkica pred nju,pa ona sve pobaca,onada ja pokupim,i tako u krug...




tina0310 -> RE: igračke (25.10.2010 14:14:01)

IZVORNA PORUKA: mariola

Moj T se od trećeg do šestog-sedmog mjeseca uživao igrati s ovim.
[image]http://babble.com/CS/blogs/droolicious/51dF5rrfrwL._AA280_.jpg[/image]


i mi imamo slično ovom al brzo mu dosadi,više se voli igrat kesom i svojim nogama,tek ih je otkrija[image]http://www.ringeraja.hr/forum/smileys/jezicek.gif[/image]




james223 -> RE: igračke (7.12.2025 18:42:24)

Nigdy nie byłem blisko ze stryjem Kazimierzem. Był starszym bratem mojego ojca, ekscentrycznym samotnikiem, który mieszkał w starym domu na Mazurach. Widywaliśmy się raz na kilka lat, na krótko. Kiedy zmarł niespodziewanie, okazało się, że jestem jego jedynym żyjącym krewnym i spadkobiercą. Spodziewałem się, w najlepszym razie, jakiejś starej skrzyni z pamiątkami. Dziedzictwo okazało się dziwniejsze. Oprócz domu, który wymagał remontu za sumę większą niż moje życie zarobkowe, dostałem od notariusza kopertę. W środku był list od stryja i… kartka z loginem i hasłem do jakiegoś konta internetowego. „Dla mego bratanka, który pewnie myśli, że jego stary wariat stryj nie miał pojęcia o współczesnym świecie” – napisał pochyłym pismem. „Tu jest trochę mojej zabawy. Spróbuj, może i tobie się spodoba. Hasło: Orzeł_Bielik_1952.”

Byłem zdezorientowany. Co to za konto? Bankowe? Portfel kryptowalut? W domu stryja, wśród stert książek i starych map, nie znalazłem komputera. Był tylko stacjonarny telefon. Wróciłem do Warszawy z tą zagadką. Pewnego deszczowego wieczoru, z ciekawości, wpisałem dane do przeglądarki. Okazało się, że prowadziły do platformy z grami. Do konta, które było już zweryfikowane, przypisane do danych stryja. I na tym koncie… było saldo. Nie wielkie, ale konkretne. Kilkaset euro. I była zakładka z bonusami. Jeden z nich był szczególnie oznaczony: vavada bonus bez depozytu. Wyglądało na to, że stryj aktywował go, ale nigdy nie wykorzystał. To było jak znalezienie niewykorzystanego biletu do wesołego miasteczka, który ktoś dla mnie kupił.

Poczułem mieszankę emocji. Czułem, że to dziwne, niemoralne może. Ale z drugiej strony, stryj wyraźnie chciał, żebym tego spróbował. To był jego ostatni kaprys. Postanowiłem, że to będzie mój jedyny i ostatni raz. Potraktuję to jako sposób na pożegnanie się z nim. Jako osobliwą spuściznę.

Kliknąłem w ten vavada bonus bez depozytu. System od razu zasilił moje konto pewną kwotą bonusową. To były pieniądze, których nie wpłaciłem. Nie moje. Duchowe pieniądze stryja Kazimierza. Wybrałem grę, która wydała mi się… mazurska. Automat o tematyce jezior, łodzi i ryb. Stryj był zapalonym wędkarzem. To był mój hołd dla niego.

Zacząłem grać. Małymi stawkami. To było dziwne uczucie. Grałem za darmo, korzystając z tego bonusu, a jednocześnie czułem, że obserwuje mnie czyjś duch. Myślałem o nim, siedzącym samotnie w tym domu nad jeziorem, klikającym w te same guziki dla zabicia czasu. Zamiast emocji hazardzisty, poczułem nostalgiczne zaciekawienie. Jakbybym przez chwilę oglądał świat jego oczami.

I wtedy, zupełnie niespodziewanie, podczas jednego z spinów, uruchomiła się gra bonusowa. Jakaś loteria z latarkami – trzeba było wybierać latarnie nad brzegiem jeziora, a one pokazywały nagrody. Wybierałem losowo. Jedna latarnia – mały mnożnik. Druga – darmowe spiny. Trzecia… trzecia rozbłysła na złoto. I na ekranie pojawiła się kwota, która nie miała sensu. Zacząłem liczyć zera. To nie mogło być prawdziwe. To był bonus bez depozytu, zabawka, kaprys stryja! A tu nagle suma, która pokrywałaby połowę kosztów remontu jego własnego domu.

Siedziałem w ciszy. Nie krzyczałem. Byłem w szoku. To było jak wiadomość z zaświatów. Jakby stryj Kazimierz zza grobu postanowił rozwiązać mój największy problem. Poczułem gęsią skórkę. Sprawdziłem warunki wypłaty. Okazało się, że taki bonus bez depozytu wiąże się z wymogiem obrotu, ale był on do spełnienia. Przez następne kilka wieczorów, zamiast oglądać telewizję, grałem w najprostsze gry, o najwyższym procentowym zwrocie, żeby jak najszybciej spełnić wymagania. To była moja praca, mój obowiązek wobec spuścizny.

Kiedy wreszcie mogłem złożyć wniosek o wypłatę, poczułem ulgę. Proces był standardowy, pieniądze przyszły po kilku dniach. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było zatrudnienie ekipy remontowej do domu na Mazurach. Nie po to, żeby go sprzedać, ale żeby go odnowić. Żeby przywrócić mu godność. Stryjowski „zabawa” okazała się najhojniejszym spadkiem, jaki mógłbym dostać.

Dom jest prawie gotowy. Latem pojadę tam pierwszy raz nie jako gość, ale jako gospodarz. A konto? Zlikwidowałem je. Spełniłem wolę stryja – spróbowałem. A vavada bonus bez depozytu okazał się kluczem do zamkniętej przez lata szkatuły z niespodzianką. Czasem myślę, że stryj, ten odludek, wiedział, co robi. Że w tej swojej samotni odkrył sposób, by pomóc mi w najprostszy, najbardziej bezpośredni sposób, na jaki umiał. I za to, choć nigdy się nie znaliśmy naprawdę, jestem mu dozgonnie wdzięczny. Bo dał mi nie tylko dach nad głową, ale i jedną z najbardziej niezwykłych historii, jakie mogłem odziedziczyć.





Stranica: [1]